Wpisy z tagiem: Manchester United
niedziela, 18 września 2011
Za nami cztery pełne kolejki Premier League. Na zakończenie piątej wielki hit. Jedno z tych spotkań, które może zdecydować o tym, jak będzie wyglądać reszta sezonu, a może nawet będzie miało znaczny wpływ na to, kto w maju podniesie mistrzowskie trofeum. Manchester United - Chelsea to starcie, które nie wymaga dalszych wstępów i zapowiedzi.
sobota, 09 kwietnia 2011
The Blues po bardzo ciekawym meczu przegrali w ostatnią środę z Manchesterem United na Stamford Bridge i są w dosyć nieprzyjemnym położeniu przed rewanżem w Teatrze Marzeń, do którego zostało ledwie kilka dni.
niedziela, 06 marca 2011
Już minuty dzielą nas od starcia dwóch wielkich, niezbyt się lubiących gigantów angielskiego i europejskiego futbolu. Już dziś na Anfield Road, Liverpool zmierzy się z Manchesterem United. Przed nami spotkanie o najwyższym ciężarze gatunkowym. Te dwa kluby i miasta wiele łączy, ale i wiele dzieli.
sobota, 12 lutego 2011
Manchester United swoja grą nie zachwyca, ale pewnie prze po kolejny tytuł Mistrza Anglii. O fenomenie ekipy Sir Alexa Fergusona pisałem już TUTAJ, lecz dziś wszystko wskazuje na to, że co podlegało wątpliwościom w tamtej notce, teraz jest już niemal pewnikiem. Cała Anglia z wyjątkiem tej części Manchesteru, która kibicuje United, cieszyła się kiedy w poprzedniej kolejce lider poległ z zalegającym na dnie tabeli Wolverhampton. Była to pierwsza ligowa porażka Czerwonych Diabłów od kwietnia ubiegłego roku, gdy na Old Trafford lepsza była Chelsea. Mówię, że Anglia się cieszyła, bo w tym roku gracze Fergusona, o ile są zabójczo skuteczni, o tyle styl kolejnych wiktorii jest niezbyt efektowny, by nie użyć słowa toporny. Kolejnych rywali rozjeżdżają jakby z rozpędu i przyzwyczajenia nie urzekając nikogo piękną grą. Na kibicowskich portalach czy nawet w całkiem poważnej sportowej prasie czuć ciśnienie na największych rywali 18-krotnych Mistrzów Anglii, by ci wszelkimi możliwymi sposobami nie dopuścili, aby najlepszą drużyną w ojczyźnie futbolu została ekipa tak – jak twierdzą – słaba. Ostatnim dzwonkiem dla grupy pościgowej na dogonienie zespołu z Teatru Marzeń miały być dzisiejsze derby z silnymi jak nigdy City. Napędzani petrodolarami Szejka Mansoura, podopieczni Roberto Manciniego nigdy nie cieszyli się sympatią angielskich mediów, ale tak było zawsze, kiedy jakaś drużyna, w dodatku z zachcianki jednego miliardera, dążyła do rozbicia wyspiarskiego status quo. Tym razem było inaczej. Każda szanująca się gazeta, telewizja czy nawet strona internetowa musi być obiektywna by ktokolwiek brał ją na poważnie, to też nikt prosto z mostu nie przyładował, ale we wszystkich tekstach, zapowiedziach, programach itd., przeważała cicha przychylność dla City. Jednak to co trzyma przez tyle lat MU na szczycie to stabilizacja, długofalowość i znakomite przygotowanie mentalne co sprawia, iż zespół ten wygrywa mecze, których nie musiał wygrać, a czasami wręcz nie powinien. Dziś było podobnie. Jeżeli miałbym wskazać zwycięzcę dzisiejszych derbów (trudno mi powiedzieć których, bo wszelkie źródła wahają się w zakresie 156-159) nie zważając kto ile razy wpakował piłkę do siatki rywala, postawiłbym na City. Gracze Manciniego długo przeważali, to oni swoja grą przypominali bardziej drużynę aspirującą do tytułu niż ich rywale w czerwonych koszulkach. United przypominali niedawny Milan, jeszcze z przed rewolucji kadrowej, ale juz po największych ostatnich sukcesach. Przygaszony, wypalony, broniący się jedynie doświadczeniem i serduchem zawodników. Z tym, że Diabły tak grając wygrywają. Gdy mniej utytułowani klubowo rywale doprowadzili do remisu, sądząc za pewne, że teraz już będzie z górki, obudził się Wayne Rooney zdobywając bramkę, która z całą pewnością wpisze się do futbolowych annałów. To nie jest sezon walecznego Anglika, ale kto wie czy przypadkiem nie zdobył gola na wagę rekordowego, 19-tego mistrzowskiego tytułu i to jakiej urody. To również jest fenomen, że mechanizm Fergusona po prostu nie znosi pustki. Zawsze jest ktoś kto tą drużynę ciągnie do przodu, nawet jeśli ogólnie nie prezentuje się ona najlepiej. Przed laty Giggs, Beckham, potem Ronaldo, w ubiegłym sezonie Rooney, w tym Berbatov i Nani. Co roku na Old Trafford rozkwita nowy piękny kwiat światowego futbolu. Co roku ktoś ma sezon życia. Taki jest już Manchester United. Jedyne co mnie gryzie, to pytanie, czy w ten sam wspaniały sposób organizm Czerwonych Diabłów uśmierzy ból po odejściu Sir Alexa, ojca połowy sukcesów MU? To co najmniej nieelegancko z mojej strony pisać tak w dniu wspaniałego tryumfu Czerwonych Diabłów nad odwiecznymi rywalami, ale akurat naszła mnie taka refleksja, bo to co ten człowiek zrobił tu przez tyle lat przechodzi ludzkie wyobrażenie. Na brawa zasługują również włodarze MU z przed lat, którzy pozwolili, mimo nie za ciekawych wyników Fergusonowi pracować i zapisać taki kawał historii. Późniejsi prezesi i ci wszyscy dyrektorzy zwolnic Sir Alexa już nie mieli prawa, bo nie znaczyli dla klubu nawet dziesiątej części tego co Szkot. Ludzi Ferguson wybiera tylko wedle własnych nikomu nie znanych kryteriów. Rzadko w przeciwieństwie do rywali zza miedzy wydaje dziesiątki milionów funtów. W tym roku zespół ma co najwyżej przeciętny. Kiedy przed jego rozpoczęciem SAF mówił o mistrzostwie uważałem, że po prostu nie da rady. Sama zaciętość i waleczność nie wystarczy. Jedyny gracz o repertuarze większym niż typowy rzemieślnik pokroju Fletchera – Rooney, zmagał się z kontuzjami, a nawet szukał sobie wokół kandydatów na nowych kolegów, nie wierząc, ze z obecnymi może zaspokoić swoje ambicje. Dziś wiemy, że sie mylił. Pytanie tylko, jak długo będzie trwał mit niepokonanych braveheartsów. Czy nie przydarzy się kryzys, który na Old Trafford ostatnio obserwowaliśmy jeszcze za czasów Keane’a i Van Nistelrooya? Czy samym parciem na sukces przy maksymalnym zaangażowaniu można go osiągnąć na takim poziomie? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie trzeba będzie jeszcze poczekać kilka miesiecy.
niedziela, 16 stycznia 2011
Dziś postanowiłem bliżej przyjrzeć się Manchesterowi United – drużynie ze stosunkowo małą ilością gwiazd światowego formatu, kroczącej mimo to po kolejny (już 19-sty) tytuł Mistrza Anglii.
|
Zakładki:
Polecane blogi
Wpadnijcie również na:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||